Zarządzanie reputacją

Fake NEWS. Jak sobie z nimi radzić?

Od czego się zaczęło?

Walka z analfabetyzmem w XIX wieku była wielkim krokiem dla społeczeństwa. Równolegle z popularyzacją piśmiennictwa rozwijały się media. Ponieważ coraz więcej osób potrafiło czytać, wyszukany język literacki książek i prasy, musiał zacząć spełniać oczekiwania społeczne. Wówczas to jakość artykułów zaczęła spadać, co odnosi się zarówno do tematyki, jak i języka publikacji. Były to wczesne etapy dziennikarstwa tabloidalnego, za sprawą koloru druku zwanego również “żółtym dziennikarstwem”.

Prekursorem tego trendu był jeden z nowojorskich dzienników, który w celu pozyskania czytelników i zwiększenia nakładu, publikował skandalizujące informacje. Kontrowersyjne nagłówki, pisane dużą czcionką, niewybredne ilustracje czy anonimowe cytaty z niesprawdzonego źródła, a ponadto plotkarskie lub wyssane z palca historie, gwarantowały zwiększenie zainteresowania gazetą. Szeroka grupa docelowa nie potrzebowała więcej.

Wraz z popularyzacją mediów drukowanych nastały czasy niesprawdzonych lub przekłamanych informacji, które w dobie internetu urosły do kolosalnych rozmiarów.

Fake news w internecie

Internet to dziś odpowiednik przyciągających uwagę gazet. Portale prześcigają się w nagłówkach, które mają “się klikać”. Jak wynika z badań, ludzie niezwykle rzadko czytają dziś cały artykuł, treść nie broni się sama, więc to tytuł ma przyciągnąć uwagę. Dlaczego? Każde kliknięcie to szansa na odsłonę reklamy, a im większy zasięg takowej, tym więcej potencjalnych kontraktów, reklamodawców, czyli – po prostu – pieniędzy.

Skandalizujące nagłówki gwarantują ruch na stronie (inaczej Clickbait – połączenia dwóch angielskich słów: click – kliknięcie i bait – przynęta. Wyrażenie odnosi się do treści, która ma wprowadzić w błąd czytelnika i sprowokować kliknięcie czy rozwinięcie publikacji).

Tymczasem, o ile fałszywe newsy chociaż wciąż budzą kontrowersje, to do publikacji jak ta poniżej, zdążyliśmy przywyknąć.

Powyższe przykłady nie są bez znaczenia także dla SEO – pozwalają wysoko pozycjonować portal źródłowy w wyszukiwarkach.

Fałszywe lub skandaliczne publikacje zwykle napisane są językiem emocjonalnym, narzucającym czytelnikowi z góry intencję autora, z którą można się identyfikować. Spreparowane teksty bywają również dłuższe.

Wbrew zdrowemu rozsądkowi oraz ze stratą dla opinii publicznej, błyskawicznie wzrasta liczba fake newsów. W ciągu ostatnich trzech lat samo określenie zyskało na popularności.

W Polsce od początku roku określenia użyto 220 tysięcy razy.

Dynamika wzmianek na temat “Fake news”. Źródło: SentiOne

Fake newsy najszybciej rozprzestrzeniają się w mediach społecznościowych. Dynamika wypowiedzi w podziale na źródła, pozwala zauważyć, że to Twitter, Facebook oraz portale informacyjne są głównym źródłem dyskusji na ten temat.

Dynamika wzmianek na temat “Fake news” w podziale na źródła. Źródło: SentiOne

Które wiadomości rozchodzą się najszybciej? Naturalnie te odwołujące się do emocji. Jak już wspomniałam, od kilku lat notorycznie uśmiercane są w sieci osoby publiczne.

Można było przeczytać między innymi o wypadku Kuby Wojewódzkiego czy zgonie Andrzeja Grabowskiego. Jednak Artur Barciś to rekordzista – pochowano go aż dwa razy.

W 2017 roku współtwórca World Wide Web – Tim Berners-Lee,  wypowiedział się na temat fake newsów. Uznał, że popularyzacja tego typu informacji, należy  do trzech najbardziej szkodliwych trendów w sieci. Jest to odpowiedź na wzrost liczby informacji wprowadzających w błąd, towarzyszących wyborom politycznym (Polska 2015, czy USA 2016).

Poniżej przykład sytuacji, która miała miejsce w 2015 roku. Tomasz Lis przygotowując się do programu telewizyjnego nie zweryfikował źródła i wykorzystał dane opublikowane na fałszywym profilu osoby podszywającej się pod córkę kandydata na prezydenta.

Jednak okres wyborczy w USA nie szczędził nam w sieci informacji wyssanych z palca. Pośród nagłówków w 2016 roku można było przeczytać takie jak:

“Papież Franciszek poparł Donalda Trumpa przed wyborami w USA”
“WikiLeaks potwierdza, że Hillary Clinton sprzedawała broń ISIS”
czy
Barack Obama zakazał ślubowania wierności fladze USA w szkołach”

Jak uniknąć wprowadzenia w błąd za sprawą fałszywych wiadomości?

Po pierwsze dokładnie sprawdzić źródło publikacji. Warto sprawdzić również samego autora i zweryfikować jego wiarygodność.

Po drugie, nie dać się zwieść nagłówkom i dokładnie ze zrozumieniem wczytać w treść. Naturalnie pomoże to zweryfikować, czy publikacja nie nosi znamion satyry lub żartu.

Po trzecie, warto skonfrontować pozyskane informacje, na przykład z innymi źródłami.

Jeśli interesujesz się zachowaniami złośliwymi, coraz częściej spotykanymi w sieci, więcej znajdziesz w naszym angielskim ebooku na ten temat:

https://sentione.com/resources/whitepapers/fake-news

SentiOne logo

Wykorzystaj wiedzę w praktyce!

Chcesz wypróbować monitoring internetu? Sprawdź, co możesz zyskać dzięki umiejętnemu zarządzaniu marką w sieci!