Trendy w sieci

Digest Mediów Społecznościowych SentiOne – Kwiecień 2021

Serdecznie witamy was w kolejnym comiesięcznym przeglądzie mediów społecznościowych! Jakie trendy poruszały nami przez ostatni miesiąc? O czym nie mogliśmy przestać dyskutować na Facebooku i Twitterze? Wyruszcie z nami na podróż przez zdradziecką dżunglę wzmianek, anomalii i kryzysów PRowych – i odkryjcie najciekawsze wydarzenia w mediach społecznościowych z zeszłego miesiąca.

Jak zawsze, do każdego tematu udostępniamy interaktywny dashboard w aplikacji SentiOne. Możecie na własną rękę przeanalizować dane, które wykorzystaliśmy do stworzenia tego podsumowania! Jeśli kwiecień to dla Was za mało, tutaj znajdziecie podsumowanie z marca, a tutaj – z lutego.

Dalsze problemy szczepionki AstraZeneca

Szczepionka AstraZeneca nie miała łatwego startu – miesiąc temu odkryto ekstremalnie rzadki efekt uboczny, zakrzepicę. W odpowiedzi, kilka państw zatrzymało szczepienia tym wariantem szczepionki do czasu przeprowadzenia pełnych badań.

Wywołało to panikę i utratę zaufania do preparatu AstraZeneca. Dyskusje na ten temat dominowały marzec. Ten trend ciągnął się i w tym miesiącu.

Dyskurs był prowadzony głównie przez media informacyjne: przede wszystkim na Facebooku. Jest to odzwierciedlone w naszym widgecie Top Authors. Dowiadujemy się z niego, że najbardziej wpływowe profile zamieszczające informacje o AstraZenece należały do organizacji mediowych. Pierwszy profil innej kategorii na naszej liście jest na szóstym miejscu i należy do  Ľuboša Blahy – słowackiego parlamentarzysty.

Oskary – w tym roku były jakieś filmy?

Ciężko w to uwierzyć, ale kiedyś filmy oglądało się w dużych budynkach na które mówiliśmy “kina”. Siedzieliśmy w nich w ciemności, jedliśmy niesamowicie drogi popcorn i patrzeliśmy w cichej furii na osobę która siedziała przed nami – jakimś cudem zawsze idealnie zasłaniała głową większość ekranu.

To było w Czasach Dawnych. Obecnie oglądamy premiery w serwisach streamingowych, w komforcie i bezpieczeństwie własnego domu. Z tego powodu nowości filmowe przestały być wielkim wydarzeniem. Obraz pójścia na premierę wyczekiwanego filmu w pełnej sali kinowej wywołuje teraz silny dyskomfort i reakcję obronną niż nostalgię.

Tłumaczy to dlaczego tegoroczne Oscary wzięły nas z zaskoczenia w zeszły weekend. W tym roku były w ogóle jakieś filmy? Najwyraźniej tak!

Samo wydarzenie spotkało się z mieszanym przyjęciem. Nicholas Barber w swoim artykule dla BBC wypunktował jego słabe strony. Jeśli jednak chodzi o buzz w internecie, nie mówiliśmy za dużo na temat Oscarów: SentiOne wykryło poniżej 200,000 wzmianek w tym roku.

W zeszłym roku złapaliśmy bez trudu pół miliona wzmianek.

Brak zainteresowania lub świadomości przeszedł także na niektóre z nominowanych filmów. Czy wiedzieliście, na przykład, że w zeszłym roku wyszedł aktorski film o Pinokiu? Nie? Większość z nas żyła w błogiej nieświadomości. Pinokio jednak jest już w naszych głowach i nigdy nas nie opuści. Zawsze będzie z nami. Zawsze będzie patrzeć na nas, gdy śpimy.

365 Dni – lauerat Złotej Maliny

A skoro już mowa o Oskarach – w kwietniu miała też miejsce gala nagród Złotych Malin, która celebruje najgorsze produkcje filmowe danego roku. W zeszłym tygodniu mieliśmy prawdziwy powód do dumy – po raz pierwszy w historii konkursu statuetkę zdobył polski film! Było to, rzecz jasna, 365 Dni. Film został “nagrodzony” statuetką za najgorszy scenariusz.

Autorka powieści na której bazowany był film przyjęła wiadomość o nagrodzie z entuzjazmem. “Dla mnie to fenomenalna, darmowa reklama książek i filmu. Żeby globalnie osiągnąć podobny efekt, musiałabym pewnie wydać kilkadziesiąt milionów” – powiedziała w wywiadzie dla Gazety Wyborczej.

365 dni było jedną z głośniejszych polskich produkcji ostatnich lat. W dwa dni po premierze filmu na Netflixie pozycja osiągnęła numer 1 zarówno w Stanach Zjednoczonych.

Dyskusje na temat statuetki dla filmu – co ciekawe – odbywały się częściej na stronach branżowych niż na mediach społecznościowych. W erze coraz większej dominacji Facebooka i Twittera nad dyskursem online taka sytuacja jest coraz rzadsza!

Superliga

Kwiecień był też burzliwym miesiącem dla fanów piłki nożnej. Superliga – czyli ekskluzywne zawody piłkarskie tylko dla najlepszych Europejskich zespołów futbolowych były omawiane w plotkach już od dłuższego czasu. Właśnie w tym miesiącu oficjalnie ogłoszono powstanie Superligi. Przyjęcie było, ujmijmy to dyplomatycznie, mniej niż satysfakcjonujące.

Pomysł był prosty: wziąć dwadzieścia najlepszych klubów piłkarskich w Europie i postawić je w swojej własnej lidze. Zawody te byłyby alternatywą – lub, wedle niektórych komentatorów, zastępstwem – dla Ligi Mistrzów UEFA.

Fundamentalny problem leżał w naturze ligi. Zarówno kibice, jak i osoby profesjonalnie zaangażowane w futbol krytykowały Superligę za jej kompletny brak wyczucia. Krytycy wytykali, że Superliga jest konkursem którego nie chce nikt, poza właścicielami klubów. Byłby to konkurs poza jurysdykcją zasad UEFA i FIFA, do którego dopuszczone zostałyby tylko najbogatsze kluby.

Reakcje ze świata profesjonalnego futbolu były najostrzejsze. Zarówno FIFA jak i UEFA, główne organizacje zarządzające profesjonalnymi rozgrywkami na świecie i w Europie zagroziły wyrzuceniem klubów Superligi z własnych rozgrywek.

Do sprawy swoje trzy grosze dorzuciły nawet rządy wielu państw. Prezydent Francji Emmanuel Macron opowiedział się przeciwko powstaniu Superligi, tak samo jak rząd (i opozycja!) w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Włoszech.

Nawet kluby które Superliga chciała zwerbować potępiły cały pomysł. Bayern Monachium, Borussia Dortmund i Paris Saint-Germain publicznie odrzuciły swoje zaproszenia.

Wrogie nastawienie do pomysłu Superligi opierało się na prostym przeświadczeniu: piłka nożna zawsze miała łączyć i być dostępna dla każdego – tworzenie rozgrywek dostępnych tylko dla najbogatszych z bogatych jest kompletnie antytetyczne dla tej zasady.

Poniżej znajdują się jedne z najbardziej wpływowych i krytycznych głosów w całej debacie:

Wyniki nie pozostawiają wątpliwości w jeszcze jednej sprawie – jedną z najważniejszych postaci w nowoczesnym futbolu jest dziennikarz sportowy Fabrizio Romano, którego imię dominuje naszą chmurę słów kluczowych oraz widget Top Authors. Jego reportaże o Superlidze miały największe zasięgi – trudno się dziwić!

#Lagun – ratunku, potwór!

Na początku kwietnia mieszkańcy pewnego bloku w Krakowie zostali sterroryzowani przez krwiożerczą bestię jaka zalęgła się na drzewie przed ich oknami.

Szybka interwencja Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami odkryła jednak prawdę: bestią był… rogalik.

Opary absurdu w sytuacji stały się tak gęste, że internet oszalał na punkcie “tego, no… laguna!” Memy z morderczą bestią zalały internet, a marki w całej Polsce miały materiał do najróżniejszych kampanii RTM – o czym już pisaliśmy.

Wpływ kampanii marketingowych na ilość wzmianek widzimy też w naszych wynikach. Najbardziej wpływowymi autorami postów na temat Laguna są kolejno: Lidl, AliExpress i Samsung.

Lody Ekipy – dantejskie sceny w dyskontach

Zoomerom Ekipy Friza przedstawiać nie trzeba – jest to jeden z największych kolektywów na polskim YouTube. Członkowie Ekipy cieszą się w tej grupie demograficznej wyjątkową popularnością – której my, ludzie Starej Daty™ nigdy nie pojmiemy.

Co się dzieje, gdy gwiazdy YouTube wypuszczą swoje własne lody? Dantejskie sceny, takie jak osławiona już bitwa o lody w Biedronce:

Lody Ekipy nie są ich jedynym działaniem rynkowym. Kolektyw w zeszłym roku rozpoczął karierę muzyczną oraz uruchomił własną markę odzieżową. Ich sukces okazał się tak wielki, że na początku roku Ekipa stała się spółką notowaną na giełdzie

Wróćmy jednak do lodów – bo jest to niewątpliwy sukces zarówno dla Ekipy, jak i dla firmy Koral, ich producenta. Jak zareagował internet?

A co z producentem, firmą Koral? Sukces lodów Ekipy doprowadził do tego, że marka zanotowała największą ilość wzmianek w mediach społecznościowych od ponad roku!

…I na tym kończymy nasze comiesięczne podsumowanie mediów społecznościowych. Cały czas pracujemy nad ulepszeniem naszych radarów do monitoringu sieci, aby nie umknęły nam żadne interesujące trendy i anomalie. Mamy nadzieję, że nasz rekreacyjny social listening jest dla was tak samo interesujący, jak dla nas. Do zobaczenia za miesiąc!