Trendy w sieci

Przegląd mediów społecznościowych SentiOne – Październik/Listopad 2021

Witamy w kolejnej odsłonie naszego przeglądu mediów społecznościowych SentiOne! Jak zawsze mamy dla was statystyki i analizy dotyczące najważniejszych trendów ostatnich… dwóch miesięcy? 

Mogliście zauważyć naszą nieobecność miesiąc temu. Koronawirus nie oszczędził nawet Waszej wiernej autorki. W ramach zadośćuczynienia, dzisiejsze wydanie przeglądu jest ekstra długie.

Jeśli to Twój pierwszy raz w naszych gościnnych progach – witamy! Oto, co musisz wiedzieć: wszystkie informacje i dane przedstawione w przeglądzie zostały zebrane przez SentiOne, naszą flagową platformę do social listeningu. Klikając w każdy nagłówek możesz otworzyć interaktywny dashboard, który zawiera w sobie wszystkie informacje wykorzystane w przygotowaniu tego wydania.

Poprzednie przeglądy znajdziesz tu: wrzesień, sierpień, lipiec, czerwiec, maj, kwiecień, marzec, luty.

Nowy wariant koronawirusa wstrząsa Facebookiem i portalami informacyjnymi

W południowej Afryce odkryto nowy wariant koronawirusa, któremu nadano nazwę Omikron. Nie powinno to być dla nikogo zaskoczeniem – naukowcy od dawna ostrzegali, że dopóki nie zaszczepimy populacji na całej planecie, COVID-19 będzie swobodnie mutować. 

Czy ten nowy wariant jest niebezpieczny? Jest jeszcze zbyt wcześnie by stwierdzić na pewno, jednak jest to prawdopodobne. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nadaje nazwy greckich liter tylko tym wariantom wirusów, które uznała za groźne. Wcześniej omikron znany był jako B.1.1.529.

O Omikronie wiadomo, że ma niespotykaną dotąd liczbę mutacji, z czego ponad 30 z nich znaleziono w białku kolczastym wirusa. Jest to najbardziej niepokojąca cecha, gdyż zmienione białko kolczaste może pomóc wirusowi “ominąć” odporność, którą uzyskaliśmy dzięki szczepionkom. Ponadto, Omikron rozprzestrzenia się znacznie szybciej niż dotychczasowe warianty i może doprowadzić do ponownego przeciążenia systemów opieki zdrowotnej.

Doniesienia o nowym wariancie nie poruszyły polskiego Twittera. Najwięcej wzmianek o omikronie znajdziemy na portalach z wiadomościami oraz Facebooku.

Rzadko możemy zaobserwować sytuację w której portal informacyjny przebija Facebooka pod względem zaangażowania. W tym przypadku - komentarze na Interii wygrały.

Stosunek sentymentu wzmianek przeważa wyraźnie na stronę negatywną, co jest zrozumiałe. Pandemia zebrała niewyobrażalne żniwo i wszyscy pragniemy jej rychłego końca. Natomiast pojawienie się kolejnego niebezpiecznego wariantu sugeruje, że pandemia może zostać z nami jeszcze długo.

Oczywiście nie zabrakło komentarzy ze strony antyszczepionkowców, z których część skrywa się również pośród reakcji o sentymencie pozytywnym.

Zasięg wzmianek o Omikronie osiągnął dwa szczyty pod koniec miesiąca, które odpowiadają datom kolejnych doniesień prasowych. Wygląda na to, że to co Polacy mieli do powiedzenia o koronawirusie w mediach społecznościowych zostało już dawno powiedziane.

Obserwujemy wyraźny trend wzrostowy do końca miesiąca.

Matczak kontra Zandberg – twitterowe starcie tytanów

Podobnie spór Marcina Matczaka z Adrianem Zandbergiem wywołał znacznie większą reakcję w serwisach informacyjnych niż portalach społecznościowych. 

Zaczęło się od fragmentu wywiadu udzielonego przez profesora Matczaka tygodnikowi “Polityka”, w którym zasugerował, że młodzi lewicowcy nie są gotowi pracować po 16 godzin dziennie. Fragment ten podchwycił Adrian Zandberg, jeden z przewodniczących partii Razem. Wkrótce obaj panowie zaczęli wzajemnie zarzucać sobie promowanie szkodliwej etyki pracy.

W sieci zawrzało. Wielu internautów i serwisów opiniotwórczych również podjęło temat. Często pojawiały się porównania polskiego modelu pracy z obecnymi w zachodnich krajach Europy. Nie zabrakło też pouczeń, że zdaniem WHO praca przez 16 godzin negatywnie odbija się na ludzkim zdrowiu.

W ciągu miesiąca temat odbił się echem jeszcze kilka razy, ale siła jego zasięgu nie powróciła do liczb z początku listopada. 

Widać przewagę wzmianek negatywnych.

Niemniej, cała sytuacja zaszkodziła wizerunkowi prof. Matczaka, który wydaje się nie rozumieć, że definicja sukcesu w świadomości nowych pokoleń uległa zmianie. Dziś liczą się nie tylko pieniądze i prestiż, ale również możliwość spędzenia czasu z rodziną i przyjaciółmi. Młodzi ludzie zdają sobie sprawę, że raz utraconej młodości nikt im nie zwróci i wyżej ją sobie cenią.

Wizerunek profesora Matczaka ucierpiał na sprawie — przynajmniej w mediach społecznościowych.

Internauci naśmiewali się z profesora i tworzyli memy, w których przedstawili go m.in. jako typowego “Janusza biznesu” – człowieka, który prowadząc własną działalność gospodarczą, pracownikom najchętniej płaciłby jak najmniej za jak najwięcej godzin pracy.

Mata w McDonald’s

Do dyskusji odniósł się też raper znany jako Mata, czyli syn profesora Matczaka. Zrobił to w swoim nowym singlu pod tytułem “MC”. Mata rapuje, że 16 godzin czasem spędza w studiu a czasem na kanapie.

Kłótnia “taty Maty” nie jest jednak najważniejszą z kwestii, które utwór porusza. W nowym kawałku raper odnosi się przede wszystkim do fali krytyki, która zalała jego samego po podjęciu współpracy ze znaną siecią fastfoodów McDonald’s.

Dla nie będących w temacie przypomnimy – między 18 października i 21 listopada w restauracjach McDonald’s można było zamówić limitowany zestaw Maty “33mata”. W skład zestawu wchodziły waniliowa matcha (Matchak Latte), klasyczne frytki i potrójny cheeseburger (Ch33sburger). Zestaw ten można było zamówić tylko za pomocą aplikacji.

Przeprowadzona na portalach społecznościowych kampania reklamowa cieszyła się dużym zasięgiem. Pozytywne reakcje miały większą siłę przebicia od negatywnych.

Trzykrotnie większe zasięgi dla wzmianek pozytywnych.

Największy engagement miał miejsce na Facebooku.

Prawie dwie trzecie wszystkich wzmianek pochodzą z Facebooka.

Zdaniem wielu internautów zestaw Maty był rozczarowaniem. Narzekano na smak napoju i walory estetyczne burgera oraz opakowań

Raperowi oberwało się też za promowanie “śmieciowego jedzenia” wśród nieletnich fanów. To przed tym zarzutem Mata borni się w swoim singlu twierdząc, że gdyby odmówił to współpracę z sieciówką i tak podjąłby ktoś inny.

Ostatecznie kontrowersja wyszła Macie na korzyść – i to nie tylko finansowo! 

Złota Piłka – Lewandowski na drugim miejscu

29 listopada odbyła się gala corocznego plebiscytu piłkarskiego Złota Piłka gdzie przyznaje się nagrodę dla najlepszego zawodnika w danym roku. Emocjonujące wydarzenie dla wszystkich miłośników footballu, wśród których wydają się wciąż przeważać mężczyźni.

80.92% wszystkich komentarzy o Złotej Piłce pochodzi od mężczyzn.

W zeszłym roku plebiscyt Złotej Piłki nie odbył się z powodu pandemii. Wówczas największe szanse na zdobycie nagrody miał Robert Lewandowski. Fani Roberta byli niepocieszeni, gdy pierwsze miejsce w tym roku zajął Leo Messi. Argentyńczyk jest rekordzistą plebiscytu, łącznie trofeum dla najlepszego piłkarza zdobył już siedem razy.

Można odnieść wrażenie, że rozdanie nagród złamało serca wielu fanom. Rozczarowanie niepowodzeniem Polaka wyraziła nawet prasa zagraniczna. Jednak podział sentymentu wskazuje nieznaczne odchylenie na stronę pozytywną. Można więc założyć, że mimo wszystko widzowie dobrze się bawili.

17.85% wzmianek miało wydźwięk pozytywny, lecz aż 11.17% było negatywne

My w SentiOne wiemy też, że w sieci dyskusja o plebiscycie odbywała się niemal wyłącznie na Facebooku.

Tego typu tematy pokazują przewagę Facebooka nad innymi mediami społecznościowymi w Polsce.

Co na to sami piłkarze? Lewandowski nie ukrywa smutku z powodu nie otrzymania nagrody, zaś Messi już na samej gali przyznał, że Robert też na nią zasługiwał. Uważa tak też Kamil Jastrzębski, radny Wieliczki, który wystosował wniosek o nieuznanie wyników plebiscytu.

Barbara Kurdej-Szatan – cancel culture w Polsce

Barbara Kurdej-Szatan nie wystąpi już w popularnym serialu “M jak Miłość”. Decyzja ta zapadła w odpowiedzi na emocjonalny post, który aktorka zamieściła 5 listopada na instagramie. W sieci było o tym głośno przez cały miesiąc bez ustanku.

O Barbarze Kurdej-Szatan mówiliśmy cały miesiąc.

Kontrowersja poruszyła w równym stopniu internautów płci męskiej jak i żeńskiej.

Post zawierał filmik pokazujący drastyczne sceny dziejące się na granicy z Białorusią. Nagranie to wzburzyło Barbarę Kurdej-Szatan, która skomentowała obrazy w wulgarny sposób.

Wpis aktorki nie umknął władzom TVP i został zacytowany w niedzielnym wydaniu “Wiadomości”. Sam prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski obwieścił, że Barbara Kurdej-Szatan nie będzie więcej występować w TVP.

Również sieć komórkowa Play, której usługi celebrytka reklamuje od lat odcięła się od jej rozwścieczonego komentarza

To jednak nie koniec przykrych konsekwencji zabrania głosu, gdyż prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko aktorce o możliwości popełnienia przestępstwa obrazy władz mundurowych.

Czytając niektóre z nienawistnych komentarzy zamieszczonych w sieci pod adresem celebrytki oraz ofiar na granicy, nawet utrata pracy i problemy z prokuraturą wydają się błahe. Jak donoszą jej koledzy z branży, Barbara Kurdej-Szatan była w złym stanie emocjonalnym po fali hejtu jaka wylała się w internecie.

Kłopoty celebrytki nie trwały jednak długo. Choć hejt w sieci wciąż nie wygasł, dostała już nową pracę w telewizji Polsat.